Open your mind and travel further

Bagna to piękne i tajemnicze miejsca.

Od zawsze budziły w człowieku respekt, często też lęk. Według wielu legend i opowieści były siedliskiem złych mocy.
Mocą swej niedostępności długo opierały się presji człowieka. Był to element krajobrazu niegdyś powszechnie występujący, o czym świadczą nazwy miejscowości z błotem, bielą, bajorem, moczarem itd.
Do dziś zachowały się jedynie skrawki dzikich, niedostępnych bagien, a i to często już ranione prostymi cięciami rowów odwadniających. W niektórych miejscach szczęśliwie już zapomnianych, tamowanych niczym krwotoki - bobrzymi tamami. W innych - wciąż jeszcze, co roku rozdrapywanych przez koparki. Zaglądając tam, należy pamiętać jednak zawsze jak ciężki bywa to teren i nie lekceważyć trudności jakie ów przed nami stawia. Tego dnia, kiedy zrobiłem to zdjęcie, nie zdążyłem wrócić już z bagien za dnia. Słabo znałem również okolicę, po której się poruszałem i choć według mapy do „suchego lądu” było całkiem niedaleko, miałem duży problem, by się do niego dostać. W świetle czołówki nie widać było głębokości wody jaka przede mną, a wycofując się trudno było mi trafić na swój ślad. Siły opadały wraz z metrami pokonanymi na walce z grzęznącymi gumowcami, bateria w telefonie była na wyczerpaniu, do gumowców wlewały się porcje zimnej wody z każdym źle postawionym krokiem. W zasadzie pogodziłem się już z myślą o przeczekaniu do rana na jakimś względnie suchym skrawku. Kilka kolejnych prób, poszukiwanie drogi na chybił trafił, sprawiły, że grunt pod nogami powoli, ale stawał się coraz twardszy i coraz mniej wody wlewało się do gumowców. Ostatecznie późno w nocy, ale udało mi się wyjść z opresji. Najwidoczniej Bies, który zakopuje skarby w bagnach, nie uznał mnie za ich poszukiwacza, a Leszy nie wziął mnie za szkodnika i obaj umożliwili mi opuścić ich siedlisko i tę noc spędzić we własnym domu...

 

 

rw

Na bagnach

15 grudnia 2020
Copyright by Mazovian Wildlife 2020